Wywiad GWE24.PL z Filipem Wichmanem

Z Filipem Wichmanem, bramkarzem Gryfa Wejherowo, który przebojem wdarł się do pierwszej „jedenastki” żółto-czarnych, rozmawia Piotr Smoliński.

W ostatnim meczu drugiej ligi Gryf Wejherowo przegrał, po raz czwarty z rzędu, tym razem z Wisłą Puławy. Pierwszy gol padł po Pańskim błędzie, ponieważ piłka, po strzale z 16. metra, wypadła Panu z rąk.

 

– Stało się tak dlatego, że niewiele widziałem. Tuż przed sobą miałem trzech zawodników, którzy zasłonili mi to, co działo się właśnie na szesnastym metrze w czasie feralnej akcji. Odbiłem piłkę instynktownie, intuicyjnie, dlatego nie zdołałem jej złapać. Próbowaliśmy nadgonić rywala, ale niestety, przegraliśmy. Wisła była lepsza.

 

Już po kilku meczach zdołał Pan „przebić się” do wyjściowej jedenastki żółto-czarnych. Teraz to Ferra jest Pana zmiennikiem, choć jeszcze niedawno wydawało się to mało prawdopodobne.

 

– Trenuje się po to, żeby grać. Rywalizacja w zespole jest zdrowa, każdy daje z siebie wszystko na treningach i w czasie meczu. Z każdym tygodniem musimy udowadniać naszą przydatność do gry. Teraz to ja występuję, ale potem to się może zmienić, jeśli moja forma spadnie. Trener z tygodnia na tydzień ustala wyjściowy skład i nigdy nie można być niczego pewnym.

 

Gryf przegrywa, choć po pierwszych ligowych pojedynkach zdawało się, że forma jest wysoka. Co się stało i czy będzie lepiej?

 

– Nie można powiedzieć, że jedna rzecz jest zła w naszej grze, bo na porażkę składa się zazwyczaj kilka czynników. Po starcie sezonu apetyty i nasze, i kibiców, zostały rozbudzone. Musimy jak najszybciej wyjść z dołka, w którym się znaleźliśmy. Analizujemy swoje błędy i zrobimy wszystko, aby wygrać kolejne spotkania.

 

Jakie są Pana piłkarskie aspiracje?

 

– Każdy ma jakieś plany, marzenia. Nie ukrywam, że chciałbym grać w jak najwyższej lidzie. Do tego potrzeba i umiejętności i szczęścia. Mam 21 lat i wierzę, że jeszcze niejedno przede mną. Teraz jestem w Gryfie i skupiam się na grze w tym zespole.

 

Jak układa się współpraca z trenerem, zarządem oraz piłkarzami Gryfa?

 

– Członkowie zarządu Gryfa robią wszystko, byśmy mieli jak najlepsze warunki do gry. Tak samo trener. Wszedłem do zespołu bez problemów, część piłkarzy Gryfa już znałem. Nie narzekam na atmosferę panującą w klubie.

Poważnej kontuzji doznał Paweł Czychowski, który miał być najskuteczniejszym strzelcem. Czy to jeden z powodów ostatnich porażek?

 

– Każdy zawodnik jest na wagę złota, szczególnie teraz, gdy niektórzy nie grają z powodu kontuzji bądź zbyt dużej ilości żółtych kartek na swoim koncie. Szkoda tego urazu Pawła, bo to rzeczywiście duża strata. Jednak są inni, którzy też potrafią strzelać gole. Miejmy nadzieję, że będziemy grać lepiej i najgorsze już za nami.

 

Dziękuję za rozmowę.