Minimalna porażka, ale widać wiele pozytywów (II liga) (wideo)

W spotkaniu otwierającym nowy sezon II ligi, Gryf minimalnie przegrał z łódzkim Widzewem. Na prowadzenie żółto-czarnych wyprowadził tuż po przerwie Maksymilian Hebel, jednak w ostatnich dziesięciu minutach spotkania do głosu doszli przyjezdni a trafienia Robaka z rzutu karnego i Kity zadecydowały o trzech punktach dla RTS-u.

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego na płycie boiska odbyła się skromna, ale jakże ważna ceremonia uhonorowania Piotra Kołca – byłego kapitana ekipy Gryfa Wejherowo, który w przerwie sezonowej opuścił drużynę ze Wzgórza Wolności (po ponad ośmiu latach występów), aby przenieść się do Sokoła Ostróda i tam pełnić funkcję grającego trenera. Pamiątkową tablicę w podziękowaniu za 252 spotkania rozegrane w żółto-czarnej koszulce wręczali członkowie Zarządu.

Wracając do samego spotkania, mimo, że prawie cała żółto-czarna drużyna została wymieniona w przerwie między sezonami (na boisku ujrzeliśmy jedynie „starych” Lelenia, Goerke, Sikorskiego i Czychowskiego) a średnia wieku pierwszej jedenastki WKS-u lekko przekroczyła 22 lata to zespół trenera Kowalskiego zaprezentował się mądrze, z iskrą doświadczenia i wlał nadzieję oraz optymizm w serca wejherowskich fanów.

Porównując na papierze różnice obu drużyn i klubów wynik powinien być na korzyść przyjezdnych. Jednak boisko zawsze weryfikuje i mimo, że widzewiacy prowadzili grę i mieli zdecydowanie większe posiadanie piłki to nie potrafili sobie stworzyć sytuacji podbramkowych. Defensywa Gryfa, dowodzona przez niezwykle charyzmatycznego, grającego świetne zawody a zaledwie 20-letniego Koprowskiego, długo pozostawała z czystym kontem. Wejherowianie ustawieni typowo defensywnie, czekając na kontry, wykorzystali praktycznie jedną sytuację jaką mieli. Tuż po przerwie amatorski błąd jednego z graczy z Łodzi i za krótkie podanie do partnera, co w efekcie wykorzystał Majewski, który ograł najpierw jednego przeciwnika, pognał z 20-30 metrów na bramkę Wolsztyńskiego i idealnie wystawił piłkę Heblowi, który pewnym strzałem wyprowadził gryfitów na prowadzenie. Po tym golu wejherowianie jeszcze bardziej się cofnęli i starali się rozbijać ataki drużyny trenera Kaczmarka. Wychodziło im to bardzo dobrze do feralnej 85. minuty, kiedy to jeden z żółto-czarnych zawodników przekroczył przepisy w polu karnym Lelenia i doprowadził do rzutu karnego dla gości. Pewnym egzekutorem okazał się niezwykle doświadczony Marcin Robak. Jeszcze wcześniej pojawili się na boisku Mandiangu oraz Kita i to oni w głównej mierze przyczynili się do zwycięstwa łodzian. Chwilę po bramce wyrównującej, Mandiangu znalazł się w szesnastce Gryfa, mocno wstrzelił piłkę wzdłuż bramki a tam Przemysław Kita zmienił tor jej lotu wprost do siatki Lelenia. Wejherowianom niestety nie udało się już doprowadzić do podziału punktów.

Mimo pozytywnych emocji po bramce Hebla i długim prowadzeniu a następnie rozgoryczeniu po szybkiej stracie dwóch goli, możemy być z pewnością zadowoleni z postawy zawodników. Ta drużyna ma potencjał, a przede wszystkim charakter, ambicję, walory techniczne, które nie raz nas jeszcze pozytywnie zaskoczą.

 

Kolejne spotkanie już za tydzień i ponownie na Wzgórzu Wolności. W sobotę, 3-ego sierpnia, o godzinie 17:00 początek meczu ze spadkowiczem z I ligi, GKS-em Katowice.

 

Gryf Wejherowo – Widzew Łódź 1:2 (0:0)

Bramki: 46′ M.Hebel – 85′ M.Robak (rzut karny), 87′ P.Kita

żółte kartki: Prusinowski, Czychowski, Koprowski – Mandiangu

 

GRYF: 1. Dawid Leleń – 2. Igor Biedrzycki, 3. Bartosz Gęsior, 5. Oskar Koprowski, 11. Mateusz Goerke – 23. Szymon Nowicki, 6. Oskar Sikorski, 7. Maciej Prusinowski (90, 21. Jakub Pek), 10. Maksymilian Hebel (79, 4. Tomasz Wojcinowicz), 20. Tomasz Kolus (61, 19. Filip Szewczyk) – 9. Mateusz Majewski (63, 14. Paweł Czychowski)

 

Widzew: 21. Patryk Wolański – 25. Łukasz Turzyniecki, 4. Sebastian Rudol, 27. Daniel Tanżyna, 6. Marcel Pięczek – 18. Daniel Mąka (62, 93. Przemysław Kita), 16. Bartłomiej Poczobut, 8. Adam Radwański, 10. Rafał Wolsztyński (76, 20. Christopher Mandiangu), 7. Michael Ameyaw (69, 14. Konrad Gutowski) – 9. Marcin Robak